Book content

Skip to reader controlsSkip to navigationSkip to book detailsSkip to footer
PoczymwyjąłzkoszyczkasześćkubeczkówzeStarbunia,
pełnychgorącegojeszczepiernikowegofrappuccino.
AkurattuniedalekomamyjednegoStarbuniawytłuma-
czył,widzącnaszezdziwioneminy.Napijciesięspokojnie,
mamydopogadania.Aleniebędziemytakstaćwśniegupoko-
lana.Zapraszamdonasnaskłot.
Nopewnie,niestójmytakwśniegurozczuliłasięznad
swojejkawyJagoda.Pewnieraciczkicimarzną!
***
Kilkachwilpóźniejsiedzieliśmyjużwprzytulnymskłocie
Hummusa,zzadowoleniemkończącfrappuccinoizajadając
pysznekiełkisushi.
NieźlesiętuurządziłeśzauważyłgrzecznieAlex,który
nastudiachmiałobowiązkowezajęciazsavoirvivre.Dzięki
temuumiałzachowaćsięwlicznychsytuacjachtowarzyskich,
acowięcej:mailezaczynałodudzieńdobry”,anieoduwitam”.
Tłumaczyłprzytym,żejesttocałkiemhipsterskieiwdodatku
dośćoldskulowe.
Teżjestemzadowolony.Niematużadnychfashystoffskich
iopresywnychwładzmiejskich,któreraznajakiśczaspróbo-
wałybymniestądwykurzyćzwierzyłsięHummus.
Przyjrzałnamsięztroskąizapytał:
Pewniezastanawiaciesię,gdzietaknaprawdętrafiliście
idlaczego?zapytałwreszcie.
Skądwiedziałeś?!Alexzwrażeniazakrztusiłsiękiełkiem
sushi.
PrawdziwywizjonerzachwyciłasięJagoda.
Hummusskromnieopuściłwzrokilekkosięnawetzaru-
mienił.
27