Book content

Skip to reader controlsSkip to navigationSkip to book detailsSkip to footer
mocnonadszarpnięte.Coprawdawgręwchodziłatutaj
próżność:wobecswojejnadmiernejpróżności
ipodejrzliwościniemógłjużutrzymywaćdawnych
znajomości.Aleiowapróżnośćzaczęłazwolna
przeobrażaćsięwsamotność.Niezmniejszyłasię
wprostprzeciwnie;zaczęławyradzaćsięwzupełnieinną
niżdawnapróżność,cierpiałazzupełnieinnychniż
przedtempowodów,wręcznieoczekiwanychicałkiem
dawniejniedopomyślenia,wimięracji„wyższych”niż
dotychczas,„jeślimożnasiętakwyrazić,jeśliistnieją
wogóleracjewyższeiniższe”.Tojużdodawałsam
odsie​bie.
Tak,Wielczaninowdoszedłidotego;zmagałsięteraz
zjakimiśtamwyższymiracjami,któremudotychczas
nigdydogłowynieprzychodziły.Wświadomościswojej
isumieniunazywałwyższymitewszystkieracje,których
(kuwłasnemuzdumieniu)żadnąmiarąniewyśmiałby
wgłębiduszytylkowgłębiduszy,rozumiesię;
o,bowtowarzystwietorzeczinna!Wiedziałdobrze,
żeniechnotylkoułożąsięodpowiednieokoliczności,
amomentalnieibezwzględunagłossumieniawyrzeknie
sięowych„wyższychracji”isampierwszybędzie
jewyśmiewał,nieprzyznającsiędonich.Itakbyło
wistocie,mimopewnejznacznejdozyniezależności
umysłowej,którąostatnioudałomusięodwojować
uwładającychnimdotychczas„racjiniższych”.Aileż
razy,wstającranozłóżka,wstydziłsięswoichmyśli
iuczuć,przeżytychbezsennąnocą!(Cierpiałbowiem
odpewnegoczasuwciążnabezsenność).Zauważyłjuż
oddawna,żestajesięcorazbardziejpodejrzliwy
zarównowsprawachważnych,jakwdrobnostkach,
ipostanowiłwobectegodowierzaćsobiejaknajmniej.Ale
działysięrzeczy,którychwżadensposóbniemożnabyło
niezauważyć.Ostatnio,nierazponocach,jegomyśli
iwrażenianiemalzupełniesięodmieniałyibyły
przeważniecałkiemniepodobnedotych,któreożywiały