Book content

Skip to reader controlsSkip to navigationSkip to book detailsSkip to footer
CzęśćI
Wysokietrawyuginająsięodpodmuchówwiatru.
Składająpokłonpospiesznemuniebu,poktórym
biegnąpodłużne,białechmury.Nawzgórzachpanuje
ci​sza.
Młodymężczyznaosmukłejsylwetcedociera
namiękkozaokrąglonyszczyt.Wiatrwydymajego
koszulę,mierzwiczarnewłosy.Podobnedokamieni
oczyspoglądajązespokojemimelancholią.Nagle
przebiegaprzezniecień.Ustasięwykrzywiają.Drgają
niekontrolowanie.Popoliczkachpłynąłzy.Mężczyzna
padanakolanazbladątwarząukrytąwdłoniach.Przez
chwilętkwinieruchomowmodlitewnejpozie,opada
niżej.Łokciamiuderzawziemię.Zjegopiersidobywa
siężałosnyskowyt,któryprzetaczasięechem
powzgó​rzach.
Budzisięgwałtownie.Wuszachwciążsłyszyszept.
Wydajesiętakwyraźny,jakbyktośstałtużobok:„Czy
teżjewidzisz?Patrz!Patrz!”.Wnaglącymgłosie
wyczuwapretensję.Cośprzeoczył,czemuśnie
poświęciłuwagi.Terazpatrzy,aleprzezoknosypialni
widzitylkobiałeiskrynanocnymniebie.Opada
nawymiętąpoduszkę.Porazpierwszyoddawnaudało
musięnormalniezasnąć,aterazznówbędziesię
przewracałzbokunabok.Oniczyminnymniemarzy,
tylkooko​ją​cymśnie.
Przesypiachwilę.Możetylkotakmusięzdaje.
Wskazówkizegaranieporuszająsię,mimożeczas
upływawgęstymzniecierpliwieniu.Zamykaoczy,lecz
wtedyczujenieznośnyuciskunasadynosa.Znów
jeotwiera.Wkońcuwstaje.Korzystaztoaletyiidzie
dokuchniza​pa​rzyćkawę.
Mieszkawmałymparterowymdomku,wktórym