Book content

Skip to reader controlsSkip to navigationSkip to book detailsSkip to footer
równieżkilkawydłużonychcieni,znieruchomiałychwśnie.
Musiałobyćdośćpóźno.Wzenitywzbijałasięzachwycająca
południowanoc,noc,wktórejniemarozlewnegoczaruukojenia,ale
znaćmocnetętnojakiejśporywającejpotęgiistnienia.Nagranatowem,
wysokopodniesionemsklepieniunieba,drgając,gorzały,jakżar
rozsypany,zawrotnerojegwiazd.Odczuwałosięogromtychświatów
pałających,przerażającypędzataczanychorbit.Rozpylonaszeroko
drogamlecznazdawałasiękipieć,prężyćiwichrzyćtwórczymszałem
wyłaniającychsięzchaosubytów.
Itylkojedensierpksiężycalśniłmartwoinieruchomie,niby
złowrogisymbolśmierci,przybitywszafirowejgrocie,wrzącejorgią
życia.
Nasyconyupajającymwidokiem,rozebrałemsiępośpieszniei,jak
człowiek,któremuzupełniepomyśliskończyłsiędzień,począłem
zarazusypiać,porazpierwszyoddawnaniezumęczeniarozigranych
nerwów,alewbłogiemukołysaniucałejistoty.
Spałemkrótko,alewidocznietwardo,boockniętypoczuciem,
żecośniezwykłegosiędzieje,musiałemdobrąchwilęzmagaćsię
zodurzeniemsennem,zanimotrzeźwiałemzupełnie.
Wówczasposłyszałemwpobliżujakgdybyporywającysięnagłymi
rzutamijęk,któryuśmierzałnatychmiastinnystłumionygłos,
powtarzającysurowymtonem:
Waśka,zostaw!
Znalazłemsięwmgnieniuokaprzyoknieistanąłemzdumiony.
Nadaszku,zwróconytyłemdomnie,kiwałsięwszybkobitych
pokłonach»mój«;uderzałsięgwałtownieoburączwpiersi,stękało,
izgrzytajączębami,jakgdybysiędławiłjakimśniezrozumiałym
wyrazem.Naosrebrzonemsłabąpoświatąpodwórzusnułysię,jak
wpopłochu,maryróżnychpostaci,aktośniewidzialnydawałzdołu
ciągłenapomnienia:
Waśka,uspokójsię!powiadam»zostaw!...«Śpij!...przejdzie!...
Miałotoswójskutek,lecztylkochwilowy.Ilekroćbowiemrozlegał
siętenstanowczygłosprzestrogi,Waśkazastygałnamoment
wnieruchomość,bypotemzezdwojonąfuryągrzmocićsięwpiersi,
zginaćsięwpasiciskaćjakiśszcząteksłówdlamniezagadkowych.
Naglezadarłgłowę,wyprężyłsięipodniósłobiezaciśniętepięści
wgórę.
Natenczasgromadkamajaczącychcienirozwiałasiępoplacu,jak
garśćwidm,igdzieśwpobliżumuruwsiąknęławmrok.
Zostaw!...Biesprzeklęty!...Potępieńcze!...zerwałosięzdołu